Zamek Książąt Lubomirskich w Lubniewicach

 

Duchy, perły i rycerze

W tym zamku naprawdę straszy. Możecie się śmiać, ale kiedy przyjdzie wam przechadzać się zamkowymi korytarzami i poczujecie nagle dotyk zimnej dłoni na karku, chociaż za plecami nikogo nie będzie, albo niespodziewanie w gorący dzień spowije was zimy podmuch powietrza, miny wam zrzedną.

Legenda mówi, że tak właśnie niektórych nieznajomych wita w zamku księżna Elżbieta Lubomirska z Czartoryskich. Urodziła się w 1736 roku w Warszawie, była córką Augusta Czartoryskiego i Marii Sieniawskiej. Kiedy wiek już na to pozwolił wyszła za mąż za marszałka wielkiego koronnego – Stanisława Lubomirskiego. Są w Lubniewicach tacy, którzy głowę dali by sobie uciąć za to, że parę tę można dzisiaj spotkać przechadzającą się po zamkowych komnatach. Nie wprost i nie tak, jak na filmach – ale gdzieś znienacka kątem oka, jakby cień, albo smugi przypominające ludzkie postaci. Coś w tym chyba jest, bo znana jest też przypowieść związana właśnie z księżną i jej mężem. A było tak, że kiedy Stanisław Lubomirski zakończył swój żywot na ziemi, w godzinie jego śmierci pękł naszyjnik księżny Elżbiety podarowany jej w dowód miłości przez męża. Perły rozsypały się po zamkowych podłogach i księżna do dzisiaj od czasu do czasu pojawia się w zamku szukając ich w różnych zakątkach. A kiedy tego nie robi, bywa ponoć widziana na zamkowej wieży podziwiając panoramę swych dawnych włości.

 

Zamek Książąt Lubomirskich pełen jest tajemnic, podań i legend. Trudno się dziwić – ród to stary i zacny, wywodzący się podobno z antycznego Rzymu. Jego protoplastą miał być rzymski władca i wojownik o imieniu Druzus, spokrewniony z Gajuszem Juliuszem Cezarem, Oktawianem Augustem. Według podań członkowie rodu Druzusów pochodzili z kraju Iliricum, terenów dzisiejszej Chorwacji. Legenda mówi, że z powodu zagrożenia ze strony barbarzyńców Druzus musiał opuścić swoją ojczyznę i po wielu bitwach trafił w końcu ze swoją drużyną nad rzekę Szreniawę, gdzie odniósł wielkie zwycięstwo. Zbierając zaś bitewne łupy, ukrył je następnie na terenach oplatających rzekę, a drogę do nich wyrył na kamiennych tablicach, które zabrał ze sobą do Rzymu. Poprzysiągł sobie też, że któregoś dnia wróci i rozbuduje na nowych ziemiach swój ród. Skarb jednak nigdy nie został przez niego wykopany. Kamienne tablice przywieziono w końcu z Rzymu i wmurowano je w ścianę we wnętrzu Zamku Książąt Lubomirskich. Niekompletne już płyty, wciąż pozostają zagadką i przyciągają wielu śmiałków, pragnących rozszyfrować drogę do legendarnego skarbu.
Jak podają już dzisiaj sami właściciele zamku, snuje się wokół niego jeszcze jedna rodowa legenda, o rycerzu Przybysławie Szrenieawicie. Piszą o niej tak: „Wersję tej legendy znaleźć można w Rocznikach Jana Długosza. Wedle kronikarza szlachcic herbu Szreniawa miał być właścicielem wielkiego i pięknego stada koni. Bohater znacznie zubożał poprzez udział w wojnach i był zmuszony wyprzedać swoje stado, za wyjątkiem jednego, wyjątkowo pięknego ogiera. Ostatniego rumaka ukradł mu niegodziwy i zazdrosny sąsiad. W niedługim czasie koń, po przebyciu łańcucha Karpat i niebezpiecznych rzek, powrócił do swojego właściciela. Nie pojawił się jednak sam, przywiódł za sobą cały tabun innych koni, przywracając Przybysławowi pierwotne bogactwo i prestiż. Uradowany tym faktem rycerz postanowił nazwać miejsce tego cudownego zdarzenia Koniuszą Górą i ufundować tam kościół, a zakola rzek, które musiał przebyć odważny wierzchowiec, uczynił swoim znakiem herbowym.”
 


Jest więc Zamek Książąt Lubomirskich miejscem, gdzie poczuć można magię minionych czasów i przy odrobinie wyobraźni zobaczyć ich dawnych właścicieli. Sprzyjają temu zresztą same zamkowe wnętrza pełne licznych żeliwnych postaci diabelskich głów. Strzegą ona zamku, ale też mają za zadanie odstraszać złe duchy. „Mówi się, że przy okazji wizyty w zamku, jeśli chce się w przyszłości jeszcze tu wrócić,  należy potrzeć głowę żeliwnego diabła, a on już zadba o to, by los nas tu ponownie przyprowadził. Zamek książąt Lubomirskich posiada swoich stałych mieszkańców, czyli do tej pory, niezliczoną ilość głów i podobizn fantastycznych stworów i postaci, mieszczących się w najbardziej niespodziewanych miejscach obiektu. Legenda głosi, że kto policzy wszystkie głowy zyska szczęście w miłości” – przekonują właściciele zabytku.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zamek Czocha – Sucha, gmina Leśna

Specjaliści od minionych wieków - Bielsko-Biała